Czy wszystko co piękne i dobre albo chociaż użyteczne musi zostać zniszczone i zbrukane?
Od kilku dni zastanawiam się jak Państwu napisać, że zostaliśmy zmuszeni do montażu nowoczesnego systemu monitoringu i właśnie dlatego w najbliższą sobotę(28.09) antykwariat będzie nieczynny. Dziś już wiem – życie przyniosło odpowiedź: wczoraj około godziny siedemnastej ukradziono kościotrupa znajdującego się na regale przy wejściu do Szarlatana. Przepalono sznurki, którymi był przywiązany, korzystając z tego, że w antykwariacie był duży ruch – bo był w miejscu, które odbija się w szybie – widocznym przez kasjera i do tej pory był stale „na oku”. Gdy siedział przy wejściu, na krześle razem ze stertą stylowych książek – był cały czas szarpany przez żądnych wrażeń i zdjęć przechodniów. Aż do szarpnięcia niszczącego całą konstrukcję. Powędrował więc na regał gdzie przytrzymywały go sznurki i wydawało się, że tam jest już bezpieczny…
A to tylko kropla na fali kradzieży i dewastacji, która ostatnio nas zalewa.
Oczywiście ten problem towarzyszył nam od zawsze, ale w tej chwili nie mówimy już o pojedynczych książkach wyniesionych pod połami płaszcza, ale o próbach – także tych udanych, kradzieży nawet kilkudziesięciu książek – czyli połowy półki – „jak leci”. Mówimy o tym, że osoby które zachwycają się pięknem antykwariatu – jednocześnie dokonują zniszczeń wyrażonych nie tylko w złotówkach, ale nieodwracalnych w skutkach dla kultury i sztuki. A gdy się im zwróci uwagę w najlepszym razie obrażają się. O tych gorszych nie chce mi się pisać. O niektórych – bardziej zabawnych przypadkach, napisałem już w „Sekretach antykwariusza”.
Mówimy o tym, że kradną lub próbują kraść młode dziewczyny, ale i staruszki które wcześniej przez piętnaście minut opowiadały o swoim dobrym guście i zachwytem nad sztuką. Kradną nawet „stali klienci”, których zdrada czy też fałsz najbardziej boli.
Być może nadeszły czasy, że każdy sklep musi zmienić się w bezosobowy „market”, w którym można (naprawdę można!?), rzucać rzeczy na ziemię, niszczyć je, wyprowadzać tam swoje zwierzęta, jeść i pić wewnątrz, a także kraść – no bo czemu nie, przecież firma ma to wkalkulowane „w koszty” – jak usłyszałem już nie raz. Być może nadeszły te czasy, ale jeżeli tak, to ja pasuję – przechodzę na emeryturę.
Być może – jak napisałem tu ostatnio w odpowiedzi na komentarz z pytaniem, jak to wytrzymuję – być może, kończy się czas antykwariatów, które będą dostępne dla każdego i do których można po prostu wejść z ulicy i kupić książkę albo jakąś ładną rzecz już za kilka złotych. Rozwiązaniem mogą być m.in.: bilety wstępu, wstawienie kolejnych witryn, zmniejszenie dostępnej dla klientów powierzchni sklepu lub inne ograniczenie dostępu do ciekawszego towaru aż do całkowitego zamknięcie lokalu na klientów i powrót do czasu w których wyłącznie sprzedawca miał dostęp do towaru lub też całkowite przeniesienie się do Internetu. Rozwiązania mało satysfakcjonujące i daleko odbiegające od idei, który przyświecały nam przez prawie dwadzieścia lat istnienia Szarlatana. Na razie jednak, rozwiązaniem jest – dodam, że niechcianym rozwiązaniem, ale nie znajduje innego. Jest – super nowoczesny system monitoringu, który ułatwi nam czas, w którym barbarzyńcy przedarli się już przez bramy i są wszędzie – nawet w świątyniach sztuki i literatury.
Ps. Gdy wracałem do domu przybity kradzieżą kościotrupa zobaczyłem taki widok: dziewczynka – „na oko” dziesięcioletnia wraz ze swoją porządnie i dostatnie ubraną mamą, na jednej z bocznych uliczek nieopodal antykwariatu, nieomal na środku jezdni oddawała mocz. Gdy skończyła, wstała podciągnęła majtki i niespiesznym krokiem oddaliła się wraz z matką. U nas do tej pory, wysikał się tylko pies – gdy jeszcze wolno było je wprowadzać. Zaczynam wątpić w to, że kamery pomogą. Ten okop jest stracony?
Ps. II Zdaje sobie sprawę, że ten tekst dotrze raczej do przyjaciół Szarlatana, ale uznałem, że gdy bez przygotowania zobaczą Państwo u nas te wszystkie oczy wielkiego brata, te diody i migoczące światełka – mogą wybiec Państwo z krzykiem – ja bym tak zrobił. Teraz jednak zostali Państwo ostrzeżeni i choć trochę mogą zrozumieć co nami kierowało. Jednocześnie chciałem zaznaczyć, że jesteście Państwo – przyjaciele Szarlatana – powodem, dla którego chciałbym się jeszcze od emerytury powstrzymać. Bez Waszego udziału, Szarlatan byłby tylko zbiorem martwych przedmiotów.
Ps. III – monitoring jest finansowany dzięki dotacji o której ostatnio pisaliśmy.
- Views660871
- Likes0








