Różne przedmioty, różne epoki, jedno piękno — o tym, co można znaleźć w Antykwariacie Szarlatan – krótki film
Antykwariat bywa kojarzony przede wszystkim z książkami. I oczywiście książki są u nas bardzo ważne. Stare wydania, starodruki, pierwsze edycje, literatura piękna, książki naukowe, albumy, przewodniki, pamiętniki, książki dziecięce, druki ulotne, rękopisy i dokumenty — to wszystko tworzy naturalny świat antykwariatu. Ale Szarlatan od dawna jest czymś więcej niż miejscem, w którym stoją tylko regały z książkami.
W Antykwariacie Szarlatan spotykają się bardzo różne dzieła sztuki: ceramika, porcelana, szkło, biżuteria, obrazy, grafiki, rzeźby, dokumenty, fotografie, militaria, pamiątki rodzinne, rzeczy z dawnych mieszkań, książki i starodruki. Na pierwszy rzut oka mogą wydawać się od siebie bardzo odległe. Co może łączyć porcelanową filiżankę, dziewiętnastowieczny druk, srebrny pierścionek, rękopiśmienny dokument, szkło artystyczne z PRL-u, japońską kadzielnicę, akwarelę, starą fotografię i książkę z dedykacją?
Łączy je piękno.
Nie zawsze to samo. Nie zawsze łatwe. Nie zawsze oczywiste. Czasem jest to piękno wyrafinowane, salonowe, związane z doskonałością formy, proporcją, kolorem i rzemiosłem. Czasem piękno surowe, wynikające z wieku, patyny, śladu używania i milczącej obecności czasu. Czasem piękno kruche, jak w porcelanie i szkle. Czasem cięższe, materialne, związane z metalem, drewnem, skórą oprawy, pergaminem, pieczęcią, ręcznym pismem. Czasem piękno nie polega na dekoracyjności, ale na tym, że przedmiot ocalał i niesie ze sobą czyjąś historię.
W krótkim filmie pokazujemy właśnie tę różnorodność Szarlatana. Bo antykwariat nie jest magazynem rzeczy jednakowych. Jest raczej miejscem spotkania przedmiotów, które powstały w różnych epokach, w różnych krajach, w różnych stylach i z różnych powodów. Jedne były przedmiotami codziennego użytku. Inne od początku miały być ozdobą. Jeszcze inne były narzędziami pracy, pamiątkami, dokumentami, prezentami, świadectwami wiary, gustu, ambicji albo statusu. Z czasem wszystkie trafiły w jedno miejsce i zaczęły prowadzić ze sobą cichy dialog.
Porcelana opowiada o stole, domu, gościnności, elegancji i rytuałach codzienności. Ceramika może mówić o ludowości, nowoczesnym wzornictwie, fantazji formy albo pracy artysty, który z gliny, szkliwa i ognia wydobył coś osobnego. Szkło artystyczne pokazuje światło, kolor, eksperyment i delikatność materii, która mimo swojej kruchości potrafi przetrwać dziesięciolecia. Biżuteria ma w sobie coś szczególnie osobistego — była noszona blisko ciała, towarzyszyła ludziom podczas uroczystości, spotkań, codziennych wyjść, czasem przechodziła z pokolenia na pokolenie.
Książki są z kolei przedmiotami myśli. Ale nie tylko. Są także przedmiotami dotyku, zapachu, papieru, typografii, oprawy, ilustracji, dedykacji i dawnych bibliotek. Starodruk nie jest wyłącznie tekstem. Jest zabytkiem kultury materialnej: świadectwem drukarstwa, języka, nauki, religii, literatury, obiegu idei i dawnego czytania. Rękopis albo dokument z pieczęcią niesie jeszcze inny rodzaj piękna — piękno autentycznego śladu. Ktoś kiedyś przyłożył rękę do papieru lub pergaminu, ktoś zapisał słowa, ktoś złożył podpis, ktoś odcisnął pieczęć. Przedmiot stał się częścią konkretnego życia i konkretnej sprawy.
Dlatego w antykwariacie przedmioty nie są tylko „towarem”. Oczywiście mają swoje ceny, opisy, stany zachowania, proweniencje, autorów, daty, wymiary i kategorie. Ale zanim staną się pozycją w katalogu, są rzeczami po ludziach. Przyszły z mieszkań, domów, bibliotek, gabinetów, kredensów, szuflad, piwnic, strychów, salonów i pracowni. Często były przechowywane przez wiele lat bez wielkich słów. Stały na półce, leżały w pudełku, wisiały na ścianie, czekały w serwantce, były zapomniane w szufladzie. A potem nagle trafiają do antykwariatu i dostają drugą szansę: mogą zostać zobaczone na nowo.
Różnią się wszystkim: czasem powstania, miejscem, stylem, materiałem, funkcją i wartością. Jedne są z XIX wieku, inne z międzywojnia, jeszcze inne z PRL-u. Jedne powstały w Polsce, inne w Niemczech, Czechach, Francji, Japonii albo gdzieś na dawnych ziemiach Rzeczypospolitej. Jedne są klasyczne, inne secesyjne, art déco, modernistyczne, ludowe, akademickie, orientalne, użytkowe, sakralne, wojskowe albo zupełnie osobliwe. Ale wszystkie mają jedną wspólną cechę: są świadectwem ludzkiej potrzeby tworzenia rzeczy znaczących.
Człowiek od zawsze otaczał się przedmiotami, które miały być czymś więcej niż tylko użytecznością. Można pić z byle jakiego naczynia, a jednak przez wieki tworzono filiżanki, kielichy, czarki, dzbanki, patery i wazony o przemyślanych kształtach. Można zapisać tekst najprostszym pismem, a jednak powstawały piękne rękopisy, ozdobne inicjały, staranne typografie i oprawy. Można nosić zwykły kawałek metalu, a jednak człowiek tworzył pierścienie, brosze, medaliony, spinki i naszyjniki. Można mieć ścianę pustą, a jednak wieszano na niej obrazy, grafiki, fotografie, ikony, makatki i lustra.
Piękno w przedmiotach nie jest dodatkiem bez znaczenia. Jest znakiem, że człowiek nie chce żyć wyłącznie praktycznie. Chce, żeby rzecz codzienna miała formę. Żeby przedmiot mówił coś o świecie, o właścicielu, o smaku, o epoce, o pragnieniu ładu albo zachwytu. Nawet najdrobniejsza rzecz — filiżanka, zakładka, guzik, medalion, książeczka, figurka — może być świadectwem tego, że komuś zależało, by świat był choć trochę bardziej uporządkowany, ozdobiony, oswojony.
W Szarlatanie fascynuje nas właśnie to spotkanie piękna i pamięci. Bo piękno dawnych przedmiotów rzadko jest sterylne. Ono nosi ślady życia. Porcelana może mieć przetarcia złoceń. Książka może mieć pieczątkę dawnego właściciela. Obraz może nosić ślad starej ramy. Biżuteria może być lekko wytarta od noszenia. Dokument może mieć zagięcia, przebarwienia, dziurki po złożeniu. Szkło może mieć drobne rysy. Dla jednych to niedoskonałości. Dla innych — dowody, że rzecz naprawdę przeszła przez czas.
Nie chodzi o to, by każdą starą rzecz natychmiast uznać za cenną. Antykwariat wymaga selekcji. Trzeba odróżniać przedmiot interesujący od przypadkowego, rzemiosło od masówki, autentyczność od stylizacji, dobry stan od stanu, który uniemożliwia dalsze życie obiektu. Ale jednocześnie trzeba mieć w sobie gotowość, by zobaczyć wartość tam, gdzie nie jest ona krzykliwa. Nie każdy piękny przedmiot woła z daleka. Niektóre trzeba wziąć do ręki, obrócić, zobaczyć pod światło, przeczytać podpis, zajrzeć na odwrocie, sprawdzić papier, dotknąć oprawy, przyjrzeć się szkliwu.
Wtedy zaczyna się prawdziwa praca antykwariusza: patrzenie. Nie tylko wycena, nie tylko katalogowanie, nie tylko sprzedaż, ale właśnie patrzenie. Na styl, materiał, znak wytwórni, rękę artysty, sposób wykonania, ślady używania, pochodzenie, kontekst. Czasem wystarczy jeden detal, żeby zwykły przedmiot stał się ciekawy. Sygnatura. Pieczęć. Data. Dedykacja. Numer wystawy. Nietypowa technika. Dawna naprawa. Wzór charakterystyczny dla konkretnej wytwórni. Papier, który zdradza epokę. Kolor szkliwa. Krój litery. Sposób oprawy.
Film, który zapowiadamy, jest więc nie tylko prezentacją asortymentu. To zaproszenie do spojrzenia na antykwariat jako na miejsce, w którym różne dziedziny sztuki i rzemiosła spotykają się ze sobą bez sztywnych granic. Książka może sąsiadować z porcelaną, porcelana z obrazem, obraz z dokumentem, dokument z biżuterią, biżuteria ze szkłem, szkło z grafiką, grafika ze starodrukiem. I nagle okazuje się, że te przedmioty, choć tak różne, nie przeszkadzają sobie. Przeciwnie — wzajemnie się objaśniają.
Bo świat dawnych rzeczy nigdy nie był podzielony tak ostro, jak dzisiejsze kategorie sprzedażowe. W prawdziwym domu książki stały obok porcelany, obrazy wisiały nad komodą, w szufladzie leżała biżuteria, w sekretarzyku dokumenty, na stole album, na półce szkło, w pudełku fotografie. Antykwariat odtwarza trochę taki dom — tylko że złożony z wielu cudzych domów naraz. Z ich fragmentów, pozostałości, ocalałych kawałków.
Dlatego różnorodność Szarlatana nie jest przypadkowym nagromadzeniem rzeczy. Jest konsekwencją tego, skąd te rzeczy przychodzą. Przychodzą z życia. A życie nigdy nie składa się tylko z jednej kategorii. Człowiek czyta książki, pije z filiżanek, nosi biżuterię, wiesza obrazy, przechowuje dokumenty, dostaje listy, robi zdjęcia, kupuje pamiątki, dziedziczy przedmioty po rodzicach i dziadkach. Potem część z tych rzeczy zostaje. Reszta znika. Antykwariat zajmuje się tym, co zostało.
W tym sensie Szarlatan jest miejscem pomiędzy. Pomiędzy dawnym właścicielem a przyszłym kolekcjonerem. Pomiędzy domem, z którego przedmiot wyszedł, a domem, do którego trafi. Pomiędzy przeszłością a teraźniejszością. Pomiędzy rzeczą użytkową a zabytkiem. Pomiędzy handlem a opowieścią. Pomiędzy pięknem widocznym od razu a pięknem, które ujawnia się dopiero po chwili.
Czasem ktoś wchodzi do antykwariatu po książkę, a wychodzi z wazonem. Ktoś inny przychodzi obejrzeć porcelanę, a znajduje album. Ktoś szuka prezentu, a trafia na starą grafikę. Ktoś interesuje się historią Wrocławia, a zatrzymuje się przy szkle artystycznym. Ktoś chciał tylko popatrzeć, a nagle rozpoznaje przedmiot podobny do tego, który stał kiedyś u babci. Właśnie na tym polega siła takich miejsc: nie wszystko da się zaplanować. Część odkryć wydarza się przypadkiem.
A przypadek w antykwariacie jest bardzo ważny. Internet pozwala szukać konkretnie: tytułu, autora, nazwiska, wytwórni, daty. Ale antykwariat pozwala znaleźć coś, czego się nie szukało, bo nie wiedziało się, że istnieje. Można wejść dla książek, a zobaczyć ceramiczną figurkę. Można oglądać biżuterię, a trafić na stary dokument. Można sięgnąć po album o sztuce, a obok zauważyć przedmiot, który nagle zaczyna do nas mówić.
Ten film jest więc także zaproszeniem do wolniejszego patrzenia. Do tego, żeby nie zamykać przedmiotów zbyt szybko w etykietach: książka, porcelana, szkło, starodruk, biżuteria, obraz. Etykiety są potrzebne, ale nie wyczerpują sensu rzeczy. Czasem ważniejsze jest pytanie: dlaczego ktoś to zrobił właśnie tak? Dlaczego ten kształt? Ten kolor? Ten ornament? Ta oprawa? Ta pieczęć? Ta ilustracja? Ta dedykacja? Co było dla ludzi piękne sto lat temu, dwieście lat temu, pięćdziesiąt lat temu? Co z tego piękna nadal działa, a co stało się dla nas zagadką?
Bo piękno nie jest jedną stałą formułą. Zmienia się wraz z epokami. Inaczej wygląda w baroku, inaczej w biedermeierze, inaczej w secesji, art déco, modernizmie, powojennym wzornictwie, ludowej ceramice czy japońskim rzemiośle. Ale mimo tych różnic pozostaje rozpoznawalne jako wysiłek nadania rzeczom formy. Ktoś chciał, żeby przedmiot był nie tylko poprawny, ale pełniejszy. Żeby miał rytm, proporcję, światło, znak, ornament, kompozycję, charakter.
W Antykwariacie Szarlatan takie rzeczy spotykają się codziennie. Jedne są wielkie i cenne, inne drobne i skromne. Jedne od razu przyciągają wzrok, inne czekają w cieniu półki. Jedne zainteresują kolekcjonera, inne dekoratora, jeszcze inne bibliofila, historyka, miłośnika Wrocławia, wielbiciela porcelany, szkła, dawnej książki albo rzeczy osobliwych. Ale wszystkie przypominają, że kultura materialna jest ogromną opowieścią o człowieku.
Nie tylko o artystach i wielkich nazwiskach. Także o anonimowych rzemieślnikach, drukarzach, introligatorach, projektantach, złotnikach, ceramikach, hutnikach szkła, właścicielach księgarń, czytelnikach, kolekcjonerach, domownikach. Każdy przedmiot ma twórcę, użytkownika i drogę. Czasem znamy tylko jeden fragment tej drogi. Czasem nie znamy prawie nic. Ale nawet wtedy pozostaje sama rzecz — jej forma, materia, ślad czasu.
Można powiedzieć, że antykwariat jest miejscem, w którym przedmioty dostają drugie spojrzenie. Pierwsze miały wtedy, gdy powstały. Drugie — gdy trafiły do kogoś do domu. Trzecie — gdy po latach ktoś przyniósł je do nas. Czwarte — gdy nowy człowiek zatrzyma się przed nimi i pomyśli: to jest piękne, to mnie interesuje, to chciałbym zabrać ze sobą.
I właśnie o tym jest ta rolka. O Szarlatanie jako miejscu, w którym książki, starodruki, ceramika, porcelana, szkło, biżuteria i inne dawne obiekty tworzą wspólną przestrzeń. Różnią się wszystkim, ale łączy je to, że są nośnikami piękna i pamięci. Każdy z nich powstał w innym czasie, w innym stylu, z innego materiału i dla innego człowieka. A jednak wszystkie mogą spotkać się tutaj — w antykwariacie, przy ul. Szczytnickiej 51 we Wrocławiu.
Zapraszamy do obejrzenia krótkiego filmu oraz do odwiedzenia Antykwariatu Szarlatan. Można przyjść po książkę, obraz, porcelanę, szkło, biżuterię, starodruk albo po prostu po chwilę patrzenia na rzeczy, które przetrwały. Bo czasem dopiero wśród bardzo różnych przedmiotów widać najpełniej, że piękno ma wiele języków — i że wszystkie potrafią mówić jednocześnie.
- Views3899
- Likes0








